Deprecated: Function ereg_replace() is deprecated in /www/admin/teksty/teksty_func.php on line 604
2b :: TR 005
wg miejsca
2b » tytuł roboczy » TR 005

TR 005

    
Jeśli ktoś chciałby doszukiwać się głębokiej symboliki naszej okładki, to spieszę donieść, że jest ona bardzo prosta: z jednej strony artysta Wojtek Bruszewski wykrzykuje gromko YYAA, z drugiej niewidzialny prawie robotnik wyłania się (a może znika) z chmury pyłu wzniesionej wybuchem. A zatem człowiek może być podmiotem lub przedmiotem (to jasne), może mówić własnym głosem lub zostać pominięty i zlekceważony (lub – żeby nie podpaść feministkom – pominięta i zlekceważona) w kwiecistych elukubracjach osób trzecich. Może sam o sobie stanowić (a chociaż próbować) lub być sprowadzonym do roli zdegradowanego niepotrzebnego nikomu bytu. 
Siłą rzeczy to pierwsze częściej przypada w udziale artystom, którzy (przynajmniej niektórzy) z wyboru żyją trochę poza głównym obiegiem, dzięki czemu są odporniejsi na atak mniej lub bardziej sezonowych burz i naporów. Trochę gorzej – poza nielicznymi momentami dziejowymi – to „samostanowienie” wychodzi na przykład górnikom, czego dowodem katastroficzne zdjęcia Ireneusza Jaworskiego. Sam autor zresztą połączył w pewnym sensie oba warianty we własnej osobie – będąc pracownikiem likwidowanej kopalni chwycił za aparat fotograficzny, by dać wyraz swoim emocjom, ale i ocalić to, co z pewnością w inny sposób ocalone nie będzie. Swoją niemoc wobec administracyjno-rynkowej machiny wyraził wyjątkowo mocną artystyczną deklaracją. Upodmiotowił się.
Choć, jak wspominałam wielokrotnie, szczególnym szacunkiem darzę tworzywo, warsztat, panowanie nad materią, to w gruncie rzeczy – gdy tak się nad tym zastanawiam pod prysznicem – stwierdzam, że najbardziej interesuje mnie coś, co nazwałabym spojrzeniem artysty. Takim spojrzeniem, które pozwala zobaczyć w rzeczach zwykłych, pospolitych, marnych coś wyjątkowego, skojarzyć obrazy lub myśli, których inni zajęci ważniejszymi sprawami nie kojarzą, wreszcie uczynić materią swojego działania rzeczy proste, wręcz banalne, których używamy w sposób automatyczny i nie podejrzewamy o jakikolwiek potencjał artystyczny. 
Takiemu spojrzeniu poświęcony jest bieżący numer tytułu roboczego. Okazuje się, że sztukę robi się i z esemesów i z przypadkowych kombinacji liter, z zabaw ze słownikiem, z innego postawienia kamery, ze skierowania jej na siebie, z użycia czasowników jako rzeczowników i na odwrót, z kreślenia znaków na śniegu... Taka postawa, której efektem są niekiedy dzieła znaczące, wydaje mi się ogólnie godna polecenia. Każdą z wyżej wymienionych metod, a także niezliczone ilości tu nie wymienionych, można zastosować „dla zabicia czasu” albo  choćby w celu oderwania nieletnich pociech od telewizora. Może niewinna zabawa w mówienie samymi rzeczownikami, rysowanie adresowanych do kosmitów znaków w śniegu (korzystajmy, póki zima trzyma) czy nawet nie odrywanie się od telewizora, ale robienie zdjęć pojawiającym się postaciom, tak by cały ten bełkot nabrał nowego sensu – pozwoli im w przyszłości łatwiej decydować o sobie i bez kompleksów mówić własnym głosem. YYAA.
  • data publikacji w serwisie: 2005.01-02
    autor: Ryszard Grzyb


  • data publikacji w serwisie: 2005.01-02
    autor: Paweł Pierściński
    Ireneusz Jaworski jest klasykiem polskiej fotografii dokumentalnej przełomu XX i XXI wieku. Wystawa Śmierć kopalni miała kilka ekspozycji oraz przychylne opinie w pismach fotograficznych. Recenzenci zajmowali się okolicznościami prowadzącymi dojej powstania, wspomnieniami artysty z młodości, następnie jego dojrzałym życiem i pracą wwybudowanym w Moszczenicy zakładzie przemysłowym, aż do systematyc

  • data publikacji w serwisie:
    autor: Janusz Zagrodzki
    Wiele już napisano o postawie, strategii idorobku Warsztatu Formy Filmowej. Jego działalność wywoływała skrajnie różne oceny. Początkowe zainteresowanie poszukiwaniami młodych artystów iich wyjątkowymi sukcesami zarówno indywidualnymi jak igrupowymi, szybko przerodziło się w niechęć czy nawet poczucie zagrożenia ze strony grup decydujących opromocji sztuki, powiązanych zośrodkami władzy polityczne

  • data publikacji w serwisie:
    autor: Wojciech Bruszewski
    W okolicach Gołdapi jest most z nikąd do nikąd. Przerzucony jest pomiędzy dwoma wzgórzami. Fantastyczna, potężna budowla konkurująca wielkością i pięknem z rzymskimi akweduktami. Ważny i niezbędny element na trasie Od Do. Nagle straciła swoje strategiczne znaczenie. Coś się skończyło. Rosjanie rozkradli szyny, a miejscowa ludność podkłady kolejowe. Został nikomu niepotrzebny, absurdalny most.W dzi

  • data publikacji w serwisie: 2001
    autor: Wojciech Bruszewski
    Yk dog fudc ...Yk dog fudc ana iffulci faz re ztyw,Pa dygl pa af tnap pnyqacr iż ygofabe.Ga yzmopy apoles gaqnynz pobomaj vfuabe,Tedu amquci obe e dyjneb e ud urmutyw.Ejmujcu ebgybeb pa boz u eqod dcukeva,Hwy tnev iryrhac adh hpidzoh myzihih.Czypciz cwamsyp tfawo ij fectocq jhujhih,Akelco u oqbotin tpe o syhut i eeva.Gib vzacom aftyhva edo qevnifw yvhesvo.Wme dvyv gly inijatv fiqiqfo didysvo,Ykcag

  • data publikacji w serwisie: 2005.07-08
    autor: Wojciech Bruszewski
    Myśl opracowaniaSłownika Frazeologicznego powstała poupływie roku od chwili wydania Sonetów.Tych 365 dni jest cyfrą całkowicieprzypadkową.Wspominam o tym, aby nie być posądzonymo próbę wyjaśnienia" kolejnych utworów.Gdyby tak było, rok istnienia sześciutomów Sonetów bez Słownika byłby rokiemczytelniczego bezsensu.Słownik Frazeologiczny nie obejmujewszystkich Sonetów.Odnosi się wprost tylko do Tom

  • data publikacji w serwisie: 2005.01-02
    autor: Józef Żuk Piwkowski
    Nie pamiętam, kiedy wymyśliłem Księgę słów Wszystkich, ale jej pierwszy materialny ślad pochodzi z około roku 1975, kiedy to w jej realizacji pomógł mi tworząc odpowiedni algorytm kolega z pracy, Mieczysław Gryglik. Wówczas stronę KSW dopasowaliśmy do możliwości drukarki igłowej z perforacją boczną. Drukowała ona jednocześnie 2 strony, z których każda miała 69 znaków na 60 linii, czyli 4140 znak

  • data publikacji w serwisie:
    autor: Sylvia Libedinsky
    Życie Audrey biegnie od złego do gorszego zgodnie z syndromem prześladowanego Kopciuszka. Jednak los bajkowych bohaterek w końcu się odmienia i żyją długo i szczęśliwie. W przypadku Audrey nadzieja na takie zakończenie maleje w wyniku serii nieprawdopodobnych spotkań z nieprzyjaznymi ludźmi.To raczej przypomina Hogarth niż bajkę, ale w zasadzie jest dobrym pretekstem do pokazania pewnego rodzaju k

  • data publikacji w serwisie: 2005.01-02
    autor: Nick Wadley
    Sylvia Libedinsky i Nick Wadley współpracują ze sobą sporadycznie od około 10 lat, tworząc razem obrazy, filmy animowane i realizując inne cele artystyczne. Oprócz malarstwa, Sylvia Libedinsky zajmuje się architekturą i projektowaniem, a Nick Wadley pisze teksty z dziedziny sztuki i historii sztuki. Jej dziełem są budynki jego dziełami książki. Kiedy każde z nich pracuje osobno, tworzą zupełnie r

  • data publikacji w serwisie: 2005
    autor: Klara Kopcińska & Józef Żuk Piwkowski
    zdjęcia dzięki uprzejmości Galerii ZachętaRozmawiają: historyk sztuki prof. Janusz Zagrodzki, w latach 60., 70. i 80. kustosz Muzeum Sztuki w Łodzi, a w latach 90. ostatni dyrektor wspierający sztukę nowoczesną w Muzeum Narodowym w Warszawie, oraz Klara Kopcińska i Józef Żuk Piwkowski (TR)JŻP: Po co się robi takie duże wystawy?JZ: Ta wystawa wpisuje się w cykl ekspozycji, który rozpoczął Paryż, a

strona   / 2