dwa kawałki z Ameryki
data publikacji w serwisie: 20080404
autor: Michał Pawluśkiewicz
Żyć aby jeść
Stosowanie na co dzień takiej zasady nieuchronnie doprowadza do nadwagi. Szacuje się ją na przeszło milion sześćset tysięcy ton. Do przetransportowania takiego horrendum trzeba by użyć 40 tysięcy czterdziestotonowych ciężarówek. Zbędne, piętnastokilowe brzemię nosi na sobie co trzeci Amerykanin.
Są też wyjątki. Pani ze Seattle roniła łzy w programie telewizyjnym, deklarując „już nie chcę nawet być bogata, chcę być szczupła”. Ale w jej przypadku do stracenia jest 250 kilo żywej wagi.
Żeby się przewrócić na bok, musi prosić o pomoc trzy koleżanki.
Wizyta u lekarza wymaga już użycia sprzętu straży pożarnej.
Jak to się dzieje, że ktoś z własnej woli doprowadza się do takiej sytuacji? Może w przypadku nadmiernego łaknienia już nie wystarczą najmocniejsze postanowienia?
Odwiedziłem ostatnio po kilku latach kolegę w Filadelfii. Pamiętałem go zawsze jako szczupłego, ale nałogowego palacza. Wita mnie grubasek! Kilka miesięcy temu rzucił palenie i ujawnił w sobie wilczy apetyt.
Otworzył szeroko szafę i powiada: „Michaś, to wszystko jest twoje!” Tam, jak okiem sięgnąć rzędy markowych koszul, garniturów. Do tego dołożył jeszcze dwie pary nowych adidasów, wszystko było na niego za ciasne. Może i on uległ presji środowiska w mieście uchodzącym za najcięższe w USA.
Niekontrolowany przyrost zbędnej tkanki tłuszczowej dotyka w większości kobiet. Cóż z tego, że buzie ładne, krągłe, zawodowo uśmiechnięte, gdy za kontuarami recepcji, biurek, gabinetów, za ladami, za kasami ukrywa się reszta góry. Na tych przykładach najwyraźniej widać, jak bardzo musiała zostać zachwiana gospodarka hormonalna.
To wszystko z jedzenia, choć czasami niektórzy przypisują wszystko stresowi. Gdybyż jeszcze ta nadwaga była pochodzenia naturalnego, jak to ma miejsce w strefie maniokowej. Znakomita jednak większość artykułów spożywczych jest napiętnowana genetycznie. Zboża, soja, kukurydza, owoce, warzywa, hodowla zwierząt są nadmiernie traktowane pestycydami, witaminami, antybiotykami i hormonami.
Jeśli do tego w trakcie przetwarzania doda się jeszcze konserwanty, ulepszacze, sztuczne barwniki, syntetyczne smaki i aromaty – to i konsumenci, choć każdy w różnym stopniu, też zmodyfikują się genetycznie. Po kie licho zwykła bułka tarta oprócz suchej bułki zawiera jeszcze 75 składników, chemicznych w większości?
Na tort, poza mąką, jajkami i cukrem wchodzi ich 34,a na dekorację 26. Jak ocenić, co komu pójdzie na zdrowie, a co na wagę?
Tym nie przejmują się producenci żywności. Oni chcą ją tylko sprzedać. Ale jest ona za słodka. Za słona i jest jej za dużo. Żeby to wszystko trafiło do wózków i koszyków, w prasie, radio, telewizji trwa nieustająca kampania reklamowa z rzadka przerywana filmami. Sztuka kulinarna prezentowana przez Miss(ki), gwiazdy ekranów sięga kosmosu lub babcinej kuchni pachnącej wiejskim chlebem. Promocje, degustacje, zachęty, przeceny robią swoje. Trzy w cenie dwóch, kup jedno, drugie gratis. Food food food! Z wierzchu chrupiące, w środku soczyste, rozkosz jedzenia. Palce lizać! Pies Pawłowa. Jeść, jeść, popijać, popijać! Smacznie, tanio, dużo! Żyć, aby jeść.
Większość ulega tej ułudzie, wpada w zręcznie zastawione pułapki i je więcej niż potrzeba. Organizm ludzki zaprogramowany jest na przetrwanie, choćby w biedzie. Jeśli czegoś nie zużyje, to gromadzi na gorsze czasy. Ale te nie nadchodzą i strzałka wagi podnosi się coraz wyżej i wyżej.
Dania podawane w restauracjach są gigantyczne. Na późno śniadaniowym talerzu wielkości Arki Noego z trudem pomieściły się naleśniki z mozarellą, kasztany w bekonie, skrzydełka drobiowe, krążki cebulowe, ziemniaki z farszem (zapiekane), kuleczki cheddarowe z posypce ziołowej. Kalmar w panierce sezamowej. Grzyby w cieście i krewetki.
Do każdej porcji stosowny sos. Na deser lekkie ciasto biszkoptowe z galaretką nakryta zaspą bitej śmietany, prażonymi migdałami i poprószone płatkami gorzkiej czekolady.
Całość zwieńczała likierowa wiśnia. Jeśli lody, to w litrowym szklanym pucharze z falą tsunami, tym razem z różowej śmietany. W osobnej czarce gorąca czekolada. Herbata bez cukru! Jak dieta to dieta. Wszystko, w przeliczeniu na nasze – 30 zł.
Przy bardzo popularnej trasie na południe, przydrożna restauracja serwuje steaka tak wielkiego, że kto go zje w całości, nie dość, że nie musi za niego zapłacić, to jeszcze dostanie 50 dolarów.
Biznes się kręci doskonale, bo jak dotąd niewielu śmiałkom udało się sięgnąć po nagrodę.
Im społeczeństwo bogatsze (a to z pewnością się do takich zalicza), tym mniej procentowo wydaje na jedzenie. Ponieważ jest też ono tanie, stąd łatwość kupowania go w dużych ilościach. Jeśli butla czegoś, to najlepiej od razu galonowa (3,6 litra), nie jedna bułka, ale cały tuzin. Portfel tego nie zauważy, ale odczuje na własnej skórze kupujący.
Nieuniknione i niepożądane zjawisko nadwagi inicjuje powstawanie i rozwijanie się wielu przedsięwzięć i środków mających mu zapobiec. Czy wręcz zlikwidować.
Tu oferta jest też imponująca. Kluby odnowy bio, specjalistyczne coraz bardziej wymyślne sprzęty do tortur w domu lub zagrodzie, cudowne napoje, tabletki, plastry zdobywają coraz większą popularność.
Właściciel jednej z największych siłowni w stanie Wisconsin podłączył wszystkie rowerki, maszyny i urządzenia, na których tracone są w pocie czoła zbędna kalorie, do centralnego generatora. Dzięki temu w godzinach szczytu elektryczność i ciepła wodę ma za darmo.
Świadome powagi sytuacji organizacje pozarządowe opracowują narodowy program aktywności fizycznej 6x30. 30 minut ćwiczeń przez 6 dni w tygodniu. W modę też wchodzi zwyczaj parkowania samochodu jak najdalej od wejścia do sklepu, żeby chociaż przejść tych kilka kroków więcej. Można też pomyśleć o ograniczeniu jedzenia, wystarczy kupić specjalnie zaprojektowany talerz z przykrywką, przez którą przeciśnie się jedynie określonej wielkości kotlet, wyliczona ściśle określona porcja ziemniaków czy sałatek.
Najbardziej zdesperowani proszą o radę fachowców żywieniowych lub psychiatrów: „Panie Doktorze czy jest jakaś współzależność między moją nadwagą i ogromnym apetytem a nadmiernym wydawaniem pieniędzy?”
Specjalista odpowiada w czasie godzinnej sesji (150 $), że tak, że istnieje taka i zaprasza na dalszą terapię.
Jeśli i ta nie przyniesie spokoju, pozostaje tylko samoakceptacja. „Dobrze mi z tym”. Można już wtedy przystąpić do grona skupionego wokół BBW – Big Beatiful Woman. O wspólnych problemach i zainteresowaniach można się dzielić z przyjaciółkami w piśmie dla XXXL. Stali prenumeratorzy otrzymują m. in 30% zniżki w sklepach o nietypowych rozmiarach. Waga ok. 300 kg daje już duże szanse występu w telewizji.
Po uzyskaniu względnej popularności uczestniczki programu zakładają własne www, gdzie reklamują się jako modelki czy panie uświetniające okolicznościowe imprezy (np. wieczory kawalerskie). Honorarium: 1 dolar za godzinę od każdego kilograma – 300 kg=300 dolarów.
Amatorów tych ciekawych widowisk nie brakuje. To wszystko, co tylko przynosi profit, jest społecznie akceptowane. Czyż to nie rozkosz, po takiej udanej imprezie, zagłębić się w wygodnym fotelu z pudłem prażonej kukurydzy czy pralinek. Włączyć kanał TV z jedzeniem i sycić oczy i żołądek?
Ale można też wyłączyć TV, odstawić pudełka i pójść na spacer. Żeby spalić tabliczkę czekolady czy pączka trzeba przejść 5 km lub przebiec 4. nie będzie łatwo. Ale chyba warto.
To nie jest kraj tylko dla młodych ludzi
Jak i wszystkie kraje Ameryka jest dla ludzi w każdym wieku. Ale szacunek i troska okazywane tu białym włosom mogłyby być wzorem do naśladowania. Dotyczy to nie tylko seniorów.
Na równie dobre traktowanie mogą liczyć osoby niepełnosprawne. Wszędzie – z wiekiem na ogół pojawiają się trudności z poruszaniem się. Tu nie stanowią one żadnej przeszkody w normalnym funkcjonowaniu. Gdzie tylko jest to możliwe, znoszone są wszelkie bariery w dostępności do pełnowartościowego życia. Mentalne i techniczne. Wraz z rozwojem społecznym i technologicznym do powstającej przestrzeni wszystkim zapewnia się dostęp. Rampa, po której podjedzie wózek inwalidzki, jest podstawa wszelkiej infrastruktury i architektury.
W jednakowym stopniu dotyczy to banków, fabryk, biur, hoteli. Szkół, przedszkoli. Akademików, lotnisk, dworców, stadionów, sklepów, punktów widokowych, parkingów, żeby nie wspomnieć szpitali.
Ułatwienia zaczynają się już od najprostszego rozwiązania, jakim są łagodnie wyprofilowane chodniki względem przecinających je ulic.
Ta nieprawdopodobna wygoda nie wymaga żadnych dodatkowych nakładów, a jedynie odrobiny pomyślunku. Wózki inwalidzkie są coraz bardziej doskonałe. Projektowane z myślą nie tylko o walorach użytkowych, ale i estetycznych. Są zdolne pokonywać schody i przeszkody. Podpórki, wyciągi, uchwyty i ergonomiczne instalacje są w powszechnym użytku. I zapewniają bezpieczeństwo w kuchni, sypialni czy łazience. Już w naturze Amerykanów jest to znoszenie ograniczeń i otwartość do świata. Ani starość ani ułomność nie są skrywane, wręcz przeciwnie, ludzi z tej grupy spotkać można licznie na koncertach, festynach, zjazdach, zlotach.
Lawinowo rozwijają się uniwersytety trzeciego czy nawet czwartego wieku. Seminaria, wystawy, warsztaty terapeutyczno-rekreacyjne, kółka zainteresowań (zioła, ptaki, wiewiórki, kosmos), gry towarzyskie, konkursy recytatorskie, muzyczne, taneczne, nie znają tu limitu wieku.
Zachowanie jak najdłużej aktywności społecznej jest w interesie wszystkich. Młodzi i młodsi też kiedyś będą starszymi. Wówczas będą wyposażać stopniowo w ułatwiające życie rekwizyty własne domy. Albo przeniosą się do domu opieki. Ten zapewni im wszystko niezbędne do funkcjonowania na co najmniej poprzednim poziomie. Mogą korzystać z szerokiego wachlarza usług medycznych, sali do ćwiczeń, rehabilitacji, basenu (do pływania), sali baletowej, biblioteki, kortu tenisowego, kącika medytacyjnego czy ze stosownej do wyznania kaplicy.
Niestety nie mogą zamieszkać razem ze swoim ukochanym Czarkiem czy Mruczkiem. Opłaty za pobyt w takim miejscu nie są małe, ale i we własnym domu można zapewnić sobie równie dobre czy nawet lepsze warunki. Ameryka to kraj olbrzymich możliwości finansowych.
Pani Daisy (l. 85) przy pełnej akceptacji najbliższej rodziny może jeszcze przez kilkadziesiąt lat wydawać po kilkaset tysięcy dolarów rocznie.
I wydaje! Uwielbia podróże, bliskie i dalekie. Dookoła Ameryki, ale i dookoła świata. Nade wszystko jednak przedkłada zacisze domowe. (25 pokoi). Jakież to korzyści dla wszystkich, którzy zechcą jej pomagać.
Pani Daisy daje pracę kucharce, sprzątaczce, ogrodnikowi, trzem pielęgniarkom. Fryzjerce, kierowcy i dziewczynie z Polski, do której obowiązków należy podawanie do stołu, wymiana kwiatów i doglądanie papugi Tracy.
Co drugi czwartek przyjeżdża Ricardo (tenor liryczny) wraz z akompaniatorem. Wówczas, cała załoga wraz dobrą gospodynią słucha piosenek z dawnych lat.
Kto miałby trudność w utrzymaniu takiej wesołej czeladki, lubi kontakt z przyrodą, nie chce się rozstawać ze swoim pupilem, a ma trochę oszczędności, może zamieszkać w niedużym, ale luksusowo wyposażonym domku dla starszaków. Wystarczy 100 tysięcy dolarów.
Tam może nadal oddawać się ulubionemu majsterkowaniu, uprawie warzyw czy kwiatów. Może też wędkować w niegłębokim stawie ze specjalnie przystosowanych pomostów.
Tu obejdzie się nawet bez własnego samochodu, co jest niezmiernie rzadkim zjawiskiem. Zamówiony z odpowiednim wyprzedzeniem minibus zawiezie każdego dokąd zechce i przywiezie bezpiecznie z powrotem.
Odpłatność jest symboliczna dzięki finansowaniu tej usługi z lokalnego budżetu. Mimo takich ułatwień nie wszyscy są skłonni zrezygnować z własnej niezależności.
Babcia Margaret nade wszystko przedkłada własny domek i samochód po mężu. Mimo, że dawno temu ukończyła 90 lat, ani myśli oddawać kluczyków. Jest studentką haftu i szycia. Musi się punktualnie dostać na zajęcia. Często też odwiedza starsze koleżanki. Po autostradzie jeździ ostrożnie, narażając się na mandat za zbyt wolną jazdę, ale już po osiedlowych uliczkach pomyka żwawo. Niestety, zdarza się często takim i podobnym kierowcom, których liczba szacowana jest na 40 milionów i których średnia wieku stale się podnosi, że nie zawsze prawidłowo reagują na światła, zwłaszcza czerwone. Często też mylą hamulec z pedałem gazu.
Wówczas niejednemu seniorowi zdarzy się wpaść do sklepu przez okno wystawowe. Jeśli taka przygoda nie skończy się tragicznie dla sprawcy wypadku, to na ogół zostanie mu ograniczona trasa, po której będzie mógł jeździć: dom, kościół, sklep.
Jeśli jednak znów coś przeskrobie, to już będzie mógł odwiedzać tylko sklep i to najbliższy i tylko spożywczy. Słowa bożego ostatecznie może wysłuchać za pośrednictwem telewizji, ale przecież nie samym słowem bożym żyje człowiek, choćby był w najbardziej podeszłym wieku.