Deprecated: Function ereg_replace() is deprecated in /www/admin/teksty/teksty_func.php on line 604
2b :: TR 023/024 Multum!
wg miejsca
2b » tytuł roboczy » TR 023/024 Multum!

TR 023/024 Multum!

 

 

świat świąt

Idea wzięła się stąd, że odkryłam w moim kalendarzu Google zakładki ze świętami. Włączyłam sobie wszystkie po kolei i nagle zorientowałam się, że prawie codziennie jest jakiś powód do świętowania.

No to super. Szybko jednak okazało się, że o większości tych celebracji nic mi nie wiadomo. Może przesadą byłoby stwierdzenie, że nawet o istnieniu niektórych krajów nie miałam pojęcia, ale faktem jest, że mapa świata zmieniła się bardzo od czasu, gdy chodziłam do szkoły.

Efekt „badań” i prób maksymalnego rozszerzenia kalendarza świąt na całym świecie prezentujemy na następnych stronach. Powiem, że nie było łatwo: kalendarze lunarne, solarne, solarno-lunarne, szesnasty dzień ósmego księżyca, trzeci poniedziałek października, ... Specjalne algorytmy do konwersji dat (nieprecyzyjne oczywiście, bo jakże by inaczej), kilkadziesiąt stron www: oficjalnych, Wikipedii polskiej i angielskiej, blogów, biur turystycznych – zazwyczaj ze sprzecznymi informacjami, linkami prowadzącymi donikąd. Zdziwiłabym się, gdyby nie wkradł się do naszego kalendarium żaden błąd, gdyby nic nie umknęło. Zamieszczaliśmy zresztą tylko to, co w miarę dawało się zweryfikować.

Oczywiście święta to nie tylko obchody religijne, stworzono też całą masę „Dni” – państwowych, międzynarodowych, unijnych, ONZ-owskich... Swoje święto ma też prawie każdy zawód, doszukałam się nawet Dnia Działacza kultury. Wypada razem z Dniem Drukarza, więc z radością objedziemy go kiedyś w towarzystwie naszego nieocenionego pana Roberta Kawki – wg. mnie drukarza stulecia. 

Mam w każdym razie nadzieję, że dostarczymy Wam wielu powodów do radości. Bo choć może np. Dzień Energetyka dotyczy niewielu, to już z cała pewnością Dzień sprzątania biurka może znaczyć coś dla większego wycinka populacji (ale nie martwcie się, to dopiero w styczniu), a już z całą pewnością Dzień pluszowego misia powinien każdemu przypaść do gustu.

Wiele świąt daje do myślenia nad zmianami zachodzącymi w kulturze i skomplikowanymi drogami, po których chadza historia. Jak choćby to, że w niektórych krajach Ameryki Południowej zamiast tradycyjnego Dnia Kolumba zaczyna się obchodzić różne Dni walki o zachowanie tożsamości, spotkania kultur itp. – odchodząc od przez tyle wieków forsowanego Europocentryzmu. Jak to, że coraz więcej świąt – nie-świąt, takich jak choćby Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom czy Międzynarodowy Dzień Ochrony Warstwy Ozonowej – oby było ich 365 w roku. W Europie Wschodniej, dawnym ZSRR (ale też w wielu innych miejscach na świecie są podobne sytuacje) – obchodzi się rocznice czasem zupełnie sprzeczne – z jednej strony np. powstania republiki w wyniku rewolucji, co teoretycznie było krokiem ku demokracji, ale i, dużo później, odzyskania suwerenności – dwie strony tego samego medalu.

Po dwóch stronach granic wspomina się te same wydarzenia – które dla jednych były synonimem klęski, dla innych zwycięstwa. Poza swiętami religijnymi, każdy kraj ma święta państwowe z okazji dnia wojska, rocznicy wybuchu/ stłumienia rewolucji/ powstania, wybuchu/ zakończenia wojny (niepotrzebne skreślić), I niestety nadal ich przybywa.
Co było przyjemne: setki informacji i ciekawostek odkrytych przy okazji: jak choćby, że Lidia Zamenhof, córka twórcy uniwersalnego języka – była wyznawczynią – również uniwersalnej – wiary bahaickiej. Że Dzień Wynalazcy obchodzony jest w Europie w dniu urodzin... Hedy Lamarr, o której wiedziałam tyle, że była hollywoodzką aktorką, a tymczasem to właśnie ten amerykański wamp austriackiego pochodzenia wynalazł(a) metodę rozpraszania widma w systemach szerokopasmowych w 1942 – właściwie więc jej zawdzięczamy telekomunikację bezprzewodową. Odkryłam wiele pięknych Świąt Dalekiego Wschodu, dla których warto było przedzierać się przez kalendarze lunarne i zaratustriańskie.
Ale samo kalendarium, choć fascynujące, to za mało. Zapragnęliśmy bardziej osobistego spojrzenia.
Z jednej strony zdjęcia, nie całkiem takie, jakie można zobaczyć w pismach turystycznych – zwykle (choć nie tylko) pokazujące zderzenia rzeczywistości, nowego ze starym, wschodu z zachodem, ale też całkiem zwykłe sceny z życia zwykłych ludzi, które jednak są... niezwykłe.

Po drugie teksty. O tym, jak rozumiemy wielokulturowość, jakie były nasze kontakty z innymi kulturami, czasem nawet na własnym terenie – okazało się rozumiemy to pojęcie szeroko. Pierwsze komentarze były takie, że smutne te wypowiedzi.

No, trudno. Czasami nam z kimś nie po drodze, czasami sytuacja, która wydaje się doskonała jako model, zwraca się przeciwko nam, czasami spotkania z „innymi” zdarzają się w warunkach przymusu, czasami coś wartościowego znika z naszego krajobrazu. Widać jednak wyraźnie, że żaden z autorów, choćby jego wspomnienia były trudne, męczące czy wręcz traumatyczne, nie chciałby ich zmieniać czy wymazywać z pamięci. Nasze przeżycia, spotkania z inną kulturą, człowiekiem, przestrzenią – nie muszą być radosne, bo życie to nie reklama proszku do prania ani folder biura podróży. Ale czy to znaczy, że są mniej fascynujące? Że mamy z mniejszą otwartością robić kolejny krok w stronę czekającego na nas świata? I czy przez to mamy mniej powodów do świętowania?

 

Klara Kopcińska

  • data publikacji w serwisie: 20080808
    autor: Klara Kopcińska
    Na plaży para około trzydziestki próbuje puszczać latawca, on brunet w kapeluszu, pełen testosteronu, ona zgrabna w ładnym kostiumie moro ze śmieszną kępką rudych włosów spiętą na czubku głowy. Trzyma kółka przytroczone do linek, jemu przypadła niewdzięczna rola biegania po obwisły płat, kiedy manewr poderwania latawca się nie uda. Czyli non-stop. Pofalowany nylonowy łuk startuje z rozłożonych rąk

  • data publikacji w serwisie: 20080808
    autor: Jacek Bąkowski
    Dużo podróżowałem. To znaczy najpierw podróżowałem mało. Trochę autostopem po kraju. Włóczyłem się. A potem nagle poleciałem do Stanów. Miałem już 26 lat. Mieszkałem przez pół roku w Nowym Jorku. Poznałem emigrantów. Nie tylko z Polski. Pracowałem jako windziarz w budynku fabrycznym. WBrooklynie. Na każdym piętrze inny właściciel szył ubrania. Nie sam. Wwoziłem i zwoziłem ludzi różnych nacji. Euro

  • data publikacji w serwisie: 20080808
    autor: Agnieszka Tomaszczuk-Rosołowska
    Zaczęło się od studiów. Największą przyjemnością były dla mnie praktyki. Jeżdżenie do małych wiosek, chodzenie godzinami po malowniczych okolicach, zakurzonych dróżkach, szukanie chatki, do której można by zapukać, albo sympatycznej babci na ławeczce, do której można by zagadać. A potem długie rozmowy. Poza sytuacjami, w których byłam postrzegana jako świadek Jehowy chcący nawracać na „swoją

  • data publikacji w serwisie: 20080404
    autor: Michał Pawluśkiewicz
    Żyć aby jeśćStosowanie na co dzień takiej zasady nieuchronnie doprowadza do nadwagi. Szacuje się ją na przeszło milion sześćset tysięcy ton. Do przetransportowania takiego horrendum trzeba by użyć 40 tysięcy czterdziestotonowych ciężarówek. Zbędne, piętnastokilowe brzemię nosi na sobie co trzeci Amerykanin.Są też wyjątki. Pani ze Seattle roniła łzy w programie telewizyjnym, deklarując „już n

  • data publikacji w serwisie: 20080808
    autor: Dorota Kozińska
    Można wynająć na wakacje dom z basenem. Można też wynająć dom z chłopem spod Szepietowa. Chłopa w katalogu ani w umowie nie było, miałam więc ochotę zwinąć manatki iwrócić do Warszawy. Właścicielka zainstalowała pana Stanisława bez uprzedzenia. Bo ioczym tu uprzedzać? Naprawi ogrodzenie, sprzątnie sad, popilnuje mnie i terenu. Nie jest kłopotliwy w obsłudze. Zamieszka w komórce, trzeba go tylko pr

  • data publikacji w serwisie: 2008
    autor: Leszek Szczasny
    Jadę na Ukrainę. Autostopem. Sam.Ludzie, którzy o tym słyszą, powtarzają:„To jest niebezpieczne”, „Tam działa mafia”, „Mogą Cię okraść i zabić”, „Nie boisz się?”Boję się.Ludzi, którzy żyją w takim strachu...Przedsmak Ukrainy już na targowisku w Przemyślu. Wokół strefy przygranicznej podejrzane interesy. Tępe osiłki ze złotymi zębami to nie tylko ster

  • data publikacji w serwisie: 200704
    autor: Mamadou Diouf
    Selassie I mawiał, że Afryka powinna mówić jednym głosem. Niedługo potem jego stolica Addis Abeba gościła trzydziestkę państw, w większości świeżo niepodległych. Dokładnie 25 maja 1963 roku powstała Organizacja Jedności Afrykańskiej - OJA. Od tamtej pory maj kojarzy się ze świętem kontynentu. Co prawda w 2002 roku zlikwidowano OJA i powołano Unię Afrykańską z nowymi ambicjami rozwoju i demokracji.

  • data publikacji w serwisie: 200612
    autor: Ngô Văn Tưởng
    Podobno co setny warszawiak jest Wietnamczykiem.Dokładna liczba mieszkańców Warszawy pochodzenia wietnamskiego nie jest znana (nie prowadzi się przecież masowo testu DNA!), ale jest to znacząca liczba. A początek był skromny; garść studentów wietnamskich ożeniła się z Polkami (i odwrotnie). Założyli Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Wietnamczyków w Polsce, które przez pewien czas miało siedzibę w r

  • data publikacji w serwisie:
    autor:
    Zrealizowano w ramach Programu Operacyjnego Promocja czytelnictwaogłoszonego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego