Deprecated: Function split() is deprecated in /www/includes/admin_exe/teksty_exe.php on line 90
2b :: Słowo wstępne
alfabetycznie
wg autor
wg daty
wg miejsca
2b » 5 x Malewicz (archiwalny) » teksty » Słowo wstępne

Słowo wstępne

data publikacji w serwisie:
autor: Iwona Malewicz

 Jako wnuczka Antoniego – brata Kazimierza Malewicza, nie będę wypowiadała się o twórczości „Ojca Suprematyzmu“, gdyż na ten temat wydano już dużo fachowej literatury, która wypełnia regały bibliotek, muzealnych sklepów i księgarni całego świata.

Mój tekst jest prawdopodobnie pierwszym tego typu niekonwencjonalnym artykułem, ukazującym się w katalogu dotyczącym artysty; są to moje refleksje, osobiste wspomnienia dotyczące „pierwszego spotkania“ z Malewiczem.

Do dzisiaj brzmią mi w uszach słowa mojego św. pamięci Tatusia: „pamiętaj, w naszej rodzinie był wielki malarz – Kazimierz – brat mojego ojca, którego obrazy zostały w Rosji, a w Polsce nie ma ani jednego“. Ta mityczna postać, o której z różnych powodów tylko tyle (czy też bardzo mało) się mówiło, zaczęła wzbudzać moje zainteresowanie.

Z wielką dumą napisałam w liceum referat na temat mojego przodka. Zaskoczenie było ogromne: Matejkę znali wszyscy, Malewicza – nikt.

Pierwsza moja wielka konfrontacja z Malewiczem nastąpiła w drugiej połowie lat 70., kiedy to Andriej Borys Nakov złożył nam wizytę. Pragnął zaczerpnąć informacji na temat naszego przodka, nie omieszkał także zapytać, czy jesteśmy w posiadaniu obrazów, rysunków, albo jakichś pamiątek po wielkim artyście.

Wtedy to po raz pierwszy ujrzałam największą „relikwię” mojego ojca, a mianowicie fotografie przedstawiające siostry Malewicza, Wiktorię i Marię, jego samego w różnych ujęciach, na wystawie w Berlinie, ze studentami oraz parę zdjęć ukazujących go już w trumnie.

Po długiej dyskusji fotografie zostały Nakovowi wypożyczone, można je ujrzeć teraz w jego katalogu „Malewicz Ecrits”, część z nich jednak nigdy już do nas nie powróciła, co stanowi ogromną, niepowetowaną stratę. Z podobnym problemem konfrontowani byli także pozostali członkowie mojej rodziny.

Wydarzenie to oraz kolejne, następujące po nim – zaczęły kształtować moje zainteresowania, a wręcz całe życie. Droga, którą obrałam od tego momentu, nie zawsze jest usłana różami: poświęciłam się propagowaniu twórczości Malewicza na różne sposoby. Poruszam te aspekty jego twórczości, które są mało znane – Malewicz to nie tylko „Czarny kwadrat”, o którym mówił

w kwadracie widzę to, co ludzie widzą w obliczu Boga”,

Malewicz – to także poeta, reżyser, scenograf, kostiumolog. Malewicz – jak go nazywam – to

Ars absoluta”.

W przemówieniach wygłaszanych podczas otwarcia wystaw, w wywiadach, czy też podczas międzynarodowych konferencji prasowych, zawsze podkreślałam, iż wywodził się on z polskiej rodziny szlacheckiej, należy jednak do trzech kultur narodowych: polskiej, ukraińskiej i rosyjskiej. Stwierdzenie moje nie zawsze odbierane było pozytywnie, uważam jednak, że „sztuka nie zna granic”. Uzdolnienia artystyczne i poetyckie były i są nadal domeną naszej rodziny; moja prababcia często pisała wiersze, opisując w nich także swoją trudną sytuację finansową, z czworgiem dzieci, po śmierci męża Seweryna Antonowicza Malewicza (w 1902 roku), czy tez problemy rodzinne.

Talentem poetyckim szczyciła się również siostra Malewicza – Wiktoria i mój dziadek Antoni. Twórczość jego nie ograniczała się tylko do poezji; podobnie jak jego sławny brat, przelewał swoje artystyczne zdolności na płótno i papier malując pejzaże.

Uważam, ze wychowanie Malewicza w polskiej kulturze (w domu ze swoja matką i rodzeństwem porozumiewał się po polsku) znajdowało także odzwierciedlenie w jego sztuce, oraz było ważnym aspektem jego twórczości. Przykładów na to mamy wiele w jego malarstwie.

Czytając wiele książek, prac naukowych i katalogów na temat mojego wybitnego przodka, czy też podziwiając jego dzieła podczas licznych wystaw, zauważyłam często występujące w jego pracach biało-czerwone elementy, jak np. w obrazie „Sportowcy”, „Głowa chrześcijanina”, „Chrześcijanin w polu” i wielu innych, które zawsze wzbudzały u mnie zastanowienie i refleksje.

Twierdzę, że zostały one użyte celowo, aby w ten sposób zademonstrować przynależność artysty do dalekiej ojczyzny jego rodziców i przodków, ze względu jednak na sytuację polityczną nie był w stanie tego w inny sposób wyrazić. Najbardziej adekwatnym tego przykładem jest obraz pod tytułem „Chrześcijanin w polu”,

Kazimierz Malewicz”. Katalog wydany przez Państwowe Rosyjskie Muzeum St. Petersburg w roku 2000, Wydrukowany przez Palace Editions

Obraz ten został podpisany alfabetem łacińskim. W języku polskim podpisywał wiele swoich dzieł, jak np., autoportret pod tytułem „Artysta”, z roku 1933.

Prosze tu tez zamiescic zdjecie obrazu – „Artysta

Polemizowanie na temat narodowości Malewicza jest, moim zdaniem, kontrowersyjne, bardziej istotne jest odkrywanie na nowo jego sztuki oraz wszechstronnego talentu jako teoretyka, poety i artysty, a także udostępnianie dotyczących go dokumentów historykom sztuki, uczelniom i studentom na bazie wymiany naukowej i progresywnego, konstruktywnego dialogu międzynarodowego.

Uważam, że jego dorobek artystyczny należy propagować w szerokich kręgach, nie tylko wśród ludzi sztuki. Pragnę i dokładam wszelkich starań, aby jego postać znana była w każdym zakątku świata.

Malewicz to nie tylko artysta, który zrewolucjonizował sztukę nowoczesną XX wieku. Był człowiekiem wielkiego serca – pomimo ciężkiej sytuacji finansowej, z jaką w swoim życiu bardzo często się borykał, co opisuje również w jednym ze swoich wierszy po utracie dyrektorskiej pozycji w Ginchuk:

Och? Życie,

Jesteś złamany,

Stołek złamany,

Powstań Berlinem

I włóż perelinę?

Malewicz wspomagał również swoich współtowarzyszy i studentów. Dom jego był domem otwartym, miejscem burzliwych dyskusji artystycznych, politycznych i religijnych, gdyż zapraszał do siebie nie tylko artystów, przyjaciół i uczniów, ale także katolickiego księdza i prawosławnego popa.

Podczas sobotnich spotkań rozbrzmiewała muzyka wykonywana na pianinie, a pan domu często występował w roli solisty, miał wspaniały głos, co potwierdza syn jego siostry Wiktorii, do której Kazimierz przyjeżdżał często ze swoją matką, jeszcze na początku roku 1931.

Fascynacja jego geniuszem nadal inspiruje studentów, ludzi sztuki, artystów; jego postać jest nadal żywa, czego odzwierciedleniem są wystawy, konkursy i polemiki naukowe.

W 1927 roku, w Hotelu Polonia odbyła się pierwsza zagraniczna wystawa Malewicza. Dziś Warszawa mogłaby zyskać nowy powód do dumy – staramy się, aby przed Hotelem Polonia stanął „KrzesłoTron dla Malewicza” – obiekt Tadeusza Mysłowskiego, artysty także działającego na styku kultur – upamiętniający w samym sercu miasta postać i dzieło Kazimierza Malewicza – jednego z najwybitniejszych awangardowych twórców XX wieku.

Wracając do słów mojego Taty – marzę, aby zaistniało w Polsce kiedyś miejsce, w którym będzie można obejrzeć niejeden obraz Kazimierza Malewicza i poznawać, studiować jego olbrzymi i różnorodny dorobek.

Wyjątkowy charakter ekspozycji zorganizowanej we współpracy z Wojciechem Fibakiem i Cezarym Ślazińskim ukazuje uniwersalność i ponadczasowość geniuszu Malewicza oraz szeroką rzeszę jego wybitnych sukcesorów. Jego ciągle żywa sztuka to klucz do przyszłości i rozwoju, także w naszym nowym, acz trudnym – 3. tysiącleciu.

Iwona Malewicz

 

Malewitsch-Kunst-und Kulturförderung e.V., Duesseldorf