duch miejsca
data publikacji w serwisie:
autor: Jacek Bąkowski
Plener „Duch miejsca” był zadaniem wspólnym dla wszystkich uczestników. Trudniejsze to niż wezwanie do szukania własnych, indywidualnych rozwiązań rzuconego hasła. Całość obejmowała trzy etapy:
– wyznaczanie przestrzeni – fotografowanie ogarniające teren naszego działania,
– wypełnianie przestrzeni – poprzez żmudne wielodniowe lepienie pełnowymiarowych postaci z zebranego w okolicy materiału: śmieci i tektury,
– naznaczanie przestrzeni indywidualnością usypaną z różnobarwnej ziemi w postaci osobistych „mandali” – potem rozsypanych znowu w proch.
Warsztaty pomyślane jako akcja otwarta, ogłoszona w prasie, odbywająca się nad Wisłą w pierwszym tygodniu wakacji, łączą się z ryzykiem niskiej frekwencji. Tym razem było interesująco. Znaleźli się oddani sprawie uczestnicy, przychodzący co dzień punktualnie i tacy, którzy usłyszawszy, że będą zbierać śmieci, natychmiast oddalili się do wypełniania bardziej szlachetnych zadań. Były momenty, że pracowaliśmy we troje i takie, gdzie pojawiała się cała wieloosobowa rodzina i dołączała się do nas kilkorga.
Nie da się ukryć, dokuczał upał. Gdy uciekaliśmy w cień mostu, przeszkadzał z kolei wiatr.
Sympatycznie zaczepiali nas nadrzeczni przechodnie. Tylko Wisła nie przeszkadzała. Wiedzą nadbrzeżni rybacy i ci, co gapią się w wodę, że rzeka sporo spraw niesie z prądem. Że nie da się dwa razy wejść do…, że „panta rei” i że Herman Hesse zaprowadził tam swego bohatera Siddhartę, by ten zrozumiał, co trzeba. Udziela się z biegu rzeki cierpliwość. I nam była ona potrzebna, by wytrwać w mozolnym sklejaniu rąk, nóg, szyj, głów i innych części naszych ludów – „Śmieciowego” i „Tego z Tektury”. Trud został nagrodzony, Śmieciowy dostał okulary rozjechane przez samochód i parę starych rękawic narciarskich. Ten z Tektury przyjął na pierś tekst – credo pleneru. Posypał się do rzeki ułożony pracowicie w mandalę pył. Zadziałała metafizyka. Uniósł się na czas trwania warsztatu Duch Miejsca, przyjrzał ciekawie naszym poczynaniom i rozwiał w nadrzecznej bryzie, szumie miasta i płynącej wody.